Flohmarkty

Flohmarkty

To targowiska różności, organizowane w Europie Zachodniej od wielu, wielu już lat. W Polsce na takie wydarzenia przyjęto nazwę „giełda staroci”, ale nie jest to do końca trafne określenie, bo Flohmarkt oferuje nam i leciwe, zniszczone przedmioty, leżące tuż obok prawdziwych zakupowych rarytasów –  wiekowych antyków. Zaś na stole obok rozłożono wyroby chińskie, imitujące drogocenną biżuterię czy rustykalne wyposażenie wnętrz. Słowem – na jarmarkach tych jest w czym wybierać, jest w czym poszperać!

I nikt – raczej – nie opuści Flohmarktu bez jakiejś kultowej zdobyczy czy chociażby bez poczęstunku, sprzedawanego równie chętnie jak wyblakłe pocztówki, olejne obrazy, poroże jeleni albo zestaw kulek naftaliny, chroniących wnętrze naszej (zabytkowej – a jakże!) szafy przed nieproszonymi szkodnikami. I choć wiele z przedmiotów, wystawianych na targu wygląda tak, jakby nic im już nie mogło zaszkodzić, przy odpowiedniej renowacji blasku dostaną żeliwne wieszaki, cynowe naczynia bądź drewniane ramy, okalające mniej lub bardziej udane reprodukcje światowych arcydzieł.

Wielbiciele oraz tropiciele staroci nie polecają raczej Flohmarktów w wielkich miastach – ten w Berlinie czy w Wiedniu, na przykład, choć pełen różności plus kosztowności, odstrasza wysokimi cenami i natłokiem turystów, żądnych ujrzenia i uwiecznienia targowiska. Niekoniecznie zrobieniem nań dużych zakupów. O wiele bardziej „klimaciarska” jest giełda w Bremen albo w Salzburgu. Sprzedawcy rozkładają swe kramy tuż obok dworca. W jednych miejscowościach imprezy takowe odbywają się w soboty, w innych zaś w niedzielne poranki – bez względu jednak na wybór dnia, na zwiedzenie całego placu trzeba poświęcić parę godzin. Chwil wytchnienia można szukać przy kuflu z regionalnym piwem, nad parującą kiełbaską czy zakąszając szał poszukiwań, smacznym preclem, pączkiem, ciastkiem wprost z piekarnika.

Bo na Flohmarktach zapach jedzenia przeplata się z wonią kurzu, farb, skóry, słomy i zbutwiałego papieru. Kolekcjonerzy książek z radością zanurzą się w stos papierowych cudeniek, natomiast numizmatycy, wędkarze, fani dawnych zabawek, porcelanowych figurek czy oryginalnych zastaw stołowych, na pewno będą mieli co robić, gdy wkroczą do Flohmarktowej krainy. Udanych „łowów” więc życzymy!

Przeœlij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *